sobota, 31 sierpnia 2013

7. Związek = Układ ?

Jestem nowy, więc wypadałoby zacząć jakimiś słowami wstępu. Nie wiem czy samo „Witam” was zadowoli? Nie? Tak sądziłem. Ludzie są z reguły bardziej wymagający, jednak nie możemy ich za to winić. Wymagania określają nas i innych w naszym otoczeniu. Możemy im sprostać, albo zaniechać staraniom by je dogonić. Możemy też je wyprzedzić i tym zyskać wiele w nie jednej parze oczu, ale komuż by się w tych czasach chciało? O tym później. Teraz wrócę do przedstawienia siebie. Co prawda zrobię to w tym artykule pobieżnie, kiedyś dopełnię przedstawienia, ale nie dziś. Dzisiejszy artykuł ma dotyczyć czegoś zupełnie innego, nie mnie i mojego spojrzenia.


Mam na imię Piotr. Kiedy byłem sporo młodszy byłem fanem spidermana, z tego powodu wpisałem Parker jako moje nazwisko… choć nie tylko z tego. Przyznam się szczerze, że uwielbiam tę markę długopisów, piór i innych narzędzi biurowych. Coś zaś się tyczy mnie i pisania postów na tym blogu. Samir musiał wziąć przymusowy urlop, wypadek losowy. Ja nie jestem godzien by go zastępować, ale wystarczająco dobry by się dołączyć. Dzięki temu posty będą ukazywały się częściej, bo będzie więcej autorów. Czy takie wstępne wyjaśnienie wystarczy? Mam nadzieję, że tak.

Przeczytałem komentarze na tym blogu, zechciałem na jednego z nich odpowiedzieć, ale tak by ta odpowiedź nie zaginęła. Zapytałem się Samira czy ją umieści w poście, poprosił bym sam to zrobił i zaproponował współautorstwo. Zgodziłem się, a teraz muszę się wywiązać z obietnicy. Napisać odpowiedź na jeden z komentarzy. Jednak zważywszy na to, że zrobię to etapami i rozłożę komentarz na kilka części pragnę zaznaczyć, że całość (cały komentarz) napisała pani Iwona eM.


„Bardzo to wszystko mnie zaciekawiło co tu napisaliście. Nigdy mi nawet do głowy nie przyszło, że taki układ, przypominający "Pan - Uległa" (tak wiem, nie traktować tego zbyt dosłownie), można wcielić w życie codzienne.”
Ja starałem się tych słów nie potraktować zbyt dosłownie. Jednak związek DD (domestic dyscypline) nawet w najmniejszym stopniu nie przypomina związku Pan-Uległa. Z prostego względu – mężczyzna tworzący z kobietą związek DD, nie jest panem, jest mężczyzną, kochankiem, mężem czy partnerem na innym etapie (narzeczony, chłopak, konkubent), ale nie panem. Nie sztuką jest bowiem nad kobietą panować, sztuką jest kobietę zrozumieć i kierować się owym zrozumieniem w każdym z możliwych przypadków. Jeszcze większa sztuka leży w rękach kobiety, by kierować swoimi poczynaniami nie wykraczając poza ramy i bariery jakie ustanowił dla nich obojga mężczyzna.
Na rynku nie tak dawno pojawiła się trylogia 50 odcieni. Wielu jest nią zafascynowanych i błędnie w poczynaniu głównego bohatera widzą mężczyzną, który idealnie by się dopasowywał do roli mężczyzny DD. Być może mają racje. Christian Grey potrafiłby odegrać rolę dominującego, czynił to nie raz na stronach książki. Jest jednak jedna sprawa, której nie da się przeskoczyć, niezależnie od tego jak dobrym skoczkiem by się nie było. Christian Grey odgrywał role dominującego, dlatego jego można podpiąć pod BDSM, lubił czuć się panem. W związku DD, takim realnym, nie ma miejsca na grę aktorską, nie ma miejsca na czucie się panem sytuacji, czy lubienie kontroli. Nie można po prostu pozwolić by chęć dominacji zatruwała życie drugiej osoby, a tym samym nasze własne.
Układ Pan-Uległa to też coś na chwilę, to swojego rodzaju spis zadań, obowiązków, kar, nagród. Czasami spis umowy, innymi razy ustny przekaz. Jednak jedno jest niezmienne – to tylko układ, a związek DD to realia na trochę więcej niż kilka nocy. Związek DD – Układ BDSM. Widzicie różnice? Ja już nawet pominę co znaczą skróty DD i BDSM. Pragnę was uczulić na słowa „związek” i „układ”. Te dwa słowa nigdy nie widzą w parze. Układ może być między utrzymanką i sponsorem, sekretarką i szefem, uczennicą i profesorem. W każdym wypadku chodzi o coś: utrzymanie, podwyżka, lepsze stanowisko, lepsze oceny. W BDSM chodzi o czerpanie z bycia uległą/łym, czy dominującą/cym pewnej przyjemności erotycznej, seksualnej, której te osoby nie potrafią znaleźć w żadnych innych sferach. Potrzebują kontroli i upokorzenia. Pragną tego doświadczać lub obdarowywać tym tą drugą osobę. W związkach nigdy nie ma układów. A w samym DD chodzi o miłość, chęć bycia razem, budowania rodziny, a nie o kontrole i upokorzenie.


„Jestem również zaciekawiona, czy to się sprawdza przez całe życie, czy np przez 10 lat, i w końcu któraś strona się wyłamuje?”
Tego pytania nie rozumiem. Wyłamuje się? Dlaczego? Znudzili się? Czym? Sobą? DD to związek, porównajmy to nawet do typowego małżeństwa. Czy małżeństwo sprawdza się chwilę, czy więcej niż dziesięć lat? To wszystko zależy od ludzi, ich starań, zaangażowania, motywacji, uczuć. Tu nie ma znaczenia rodzaj związku, ani zasady na jakich dany związek się odbywa. Istotną rolę odgrywają jednak fundamenty na jakich związek został postawiony. Tak jest w DD, tak jest w każdym innym związku. Nawet tym rodzic-dziecko. W końcu dziecko też może po osiemnastu latach się wyłamać, zerwać kontakt z rodzicami, mieć ich dość. Dlaczego tak się dzieje? Czasami starcza chwila, jeden nieodpowiedni, niezauważalny krok. Innym razem komunikacja umiera latami, aż w końcu pod jednym dachem mieszkają sobie obcy ludzie, których nic nie łączy, oprócz wspólnego nazwiska i kilku wspomnień. To samo jest ze związkami. Nagle może się okazać, że ludzie są sobie obcy. Jednak nie jest to zarezerwowane tylko dla związków DD, a każdych innych, nawet tych opartych na przyjaźni.


„Piszesz tutaj o typach mężczyzn. I napisałaś, że do zaakceptowania jest taki który tłumaczy i wymierza sprawiedliwość. Ale czy to chodzi o to, że przy każdym "złym uczynku" dostaje karę? Czy też możliwe jest wytłumaczenie, że źle zrobiła? Bo czasami trudno przewidzieć jakieś sytuacje, i mogą się mężczyźnie nie spodobać i co i od razu kara? Trochę takie nie sprawiedliwe.”
Nie ja pisałem tamten artykuł, pytanie więc nie zostało skierowane do mnie, ale postanowiłem odpowiedzieć jak ja to widzę. Nie można osądzać czynu jeśli nie zna się motywacji do jego wykonania. Nie można więc wymierzyć kary za niepożądane zachowanie jeśli nie zna się całej sytuacji, nie wie czym zostało to złe zachowanie spowodowane. Czy kara następuje zawsze? To zależy indywidualnie, są różni mężczyźni, mają różne poglądy na ten temat. W moim przypadku zależy jednak jaka była motywacja, co kobietę popchnęło do takiego zachowania i czy owe zachowanie było już kiedyś omawiane, czy się powtórzyło.


„A mężczyźni którzy skupiają się tylko na rozmowie... O ile świat byłby lepszy, gdyby więcej takich było!”
Tego zdania kompletnie nie rozumiem. Potrafię czytać ze zrozumienie, ale ono nic nie wnosi bo występuje samo. Jest wolną, luźną, spisaną myślą. Nie za bardzo więc wiem jak się do tego odnieść. Świat umiera i marnieje z braku rozmów. To się tyczy każdego miejsca, czasu, sytuacji. Szkoły – nauczyciele wymagają od dzieci książek i przyborów, na których rodziców może nie być stać. W efekcie dziecko tego nie ma i dostaje jedynkę, albo przybory ma, ale kosztem tego, że rodzina sobie odmówiła innych rzeczy, często bardziej potrzebnych do życia. Tu zawodzi komunikacja i w obu tych przypadkach powstaje konflikt między uczniem i nauczycielem. Ciężko by dziecko lubiło kogoś kto wymaga, bez zapoznania się z sytuacją. To samo tyczy rodziców i dzieci. Dziecko wymaga by rodzice się nie kłócili, a oni się kłócą, zamiast rozmawiać. Dziecku natomiast zabraniają krzyczeć. Komunikacja tutaj jest równa podłogi, albo jeszcze niżej. Myślę, że bez sensu jest rozkładać taką sytuacje na czynniki pierwsze. Każdy inteligentny człowiek zrozumie co chcę przekazać w tym przykładzie.
Rozmowa jest więc sztuką, jest niczym talent, mamy ją we krwi, w końcu od niemowlęcia dążymy do komunikacji. Pierw sygnalizujemy swoje potrzeby, później zwracamy uwagę na potrzeby innych. Jednak każdy talent niepielęgnowany znika, staje się zapomniany, kanciasty. To samo jest z rozmową, jeśli jej unikamy, lub ludzie w naszym otoczeniu jej unikają, robią z niej awantury, zbywają milczeniem to już nie jest talent, to już nie sztuka, to patologia, bo największą patologią jest zamykanie się w swoich racjach, bez chęci poznania racji innych. Największą patologią jest brak rozmów w rodzinie, związkach, przyjaźniach.
Niestety zdarzają się też sytuacje, że same rozmowy nie wystarczają. Tutaj właśnie dochodzimy do sytuacji, gdy po rozmowie następuje kara. Tutaj dochodzimy też do najważniejszego wniosku – wszędzie potrzebny jest lider. Lider jest od rozwiązywania konfliktów, problemów, prowadzenia do sukcesu. I tak jak menager ma prawo nakładać kary np. pieniężne za choćby spóźnienia, tak samo w każdej innej grupie powinien być ten kto może karać. Brzmi strasznie, ale tutaj trzeba zastanowić się nad celem kary. Nie jest ona po to by się wyżyć, wyładować, by dokopać reszcie, ale by tej reszcie i samemu liderowi wychodziła współpraca, by tworzyć coś wspólnie nie obok siebie, szanować i słuchać siebie nawzajem.


„Może piszę to trochę bez głębszego zastanowienia, ale po ciągłym umawianiu się z niedorosłymi dzieciakami, taki związek wydaje się zbliżać w stronę idealnego. Wielką zaletą chyba jest, poczucie bezpieczeństwa i tego, że mężczyzna zawsze czuwa, trochę jak ojciec, ale jednak mąż. Dlatego zainteresowaliście, zaintrygowaliście, będę czekać na dalsze posty.”
Przede wszystkim bardzo chaotyczny komentarze, dlatego bardzo chciałbym by jego autorka wróciła kiedyś na ten blog i podjęła dyskusje. Byśmy pierw omówili jeden temat, jedną wątpliwość, wyczerpali ten temat do cna i dopiero przeszli do kolejnego. Wtedy byłoby wszystko poukładane, w odpowiedniej kolejności. Ja uwielbiam wyczerpywać tematy, rozmawiać tak by już nie dało się nic do danej rozmowy dodać, była omówiona od A do Z.
Na to z kim się umawiasz, nie mam wpływu i nie chcę go mieć. To twój indywidualny wybór, twoja decyzja. Jeśli zechcesz ciągnąć związek z nieodpowiedzialnym dzieciakiem ja nie mogę zabronić, ale mogę skrytykować, bo głupotą jest dążenie do stworzenia czegoś bez przyszłości. Dla kobiety pewnej tego, że chce rodziny ważne jest by mężczyzna był mężczyzną, a nie chłopcem. Jeśli więc taka kobieta umawia się z kimś niedojrzałym to sama popełnia podstawowy błąd. Szuka mężczyzny w objęciach dorosłego dziecka z nadzieją, że on kiedyś dojrzeje… być może dojrzeje, ale kiedy będzie miał ku temu motywacje. Ty wiążąc się z nim odbierasz mu tych motywacji. Po co ma się starać o coś co już zdobył?
Nie porównywałbym też mężczyzny DD do ojca. Taki mężczyzna ma bowiem ciężkie zadanie. Musi inaczej traktować kobietę i dzieci. Nie sprowadzać swojej ukochanej do roli dziecka. Ty napisałaś, że mężczyzna zawsze czuwa. Moim zdaniem to nie tak. On zawsze jest, stoi za tobą murem nawet gdy popełniasz błąd, on nie znika. Jednak on nie czuwa. Kobieta nie jest dzieckiem, sama podejmuje decyzje, dokonuje wyborów w pełni świadoma tego co one mogą nieść za sobą. Dziecko nie jest jeszcze w pełni ukształtowane, nie zna jeszcze życia. To dziecku pozwala się decydować, ale czuwa się zza rogu, by w razie czego interweniować. Obserwowanie niemal każdego ruchu kobiety byłoby nie tylko męczące dla mężczyzny, ale też niezbyt komfortowe dla samej kobiety, byłoby kontrolą, a w związku DD nie chodzi o kontrolę, a o zaufanie.
Powstaje jeszcze problem z poczuciem bezpieczeństwa. Ja się z tobą w pełni zgadzam, że jest ono potrzebne. Jednak według mnie nie tylko w związku DD, ale również w każdym innym. Są jednak osoby, które uważają, że są w związku DD, a naumyślnie wzbudzają w swojej kobiecie strach, wpędzają ją w poczucie winy, sprawiają, że się boi, ale nie kary, a zwyczajnie podczas karania nie czuje się bezpiecznie. Są też mężczyźni co o tym nie wiedzą, bo kobiety boją się powiedzieć (tu znów wracamy do problemu z komunikacją). Jest też kilku mężczyzn co bagatelizuje taki problem jak poczucie bezpieczeństwa podczas wymierzania kary. Zwyczajnie ignoruje komunikaty kobiety, jej strach, lęk, chęć rozmowy. W tym miejscu pragnę uczulić wszystkie kobiety, które trafiły na tę stronę, bo ludzie niezrównoważeni, chorzy na punkcie dominacji i kontroli, chłopcy chcący panować trafiają się na forach DD i innych tego typu znacznie częściej niż ci normalni, którzy pragną stworzenia harmonijnego związku.

„Pozdrawiam,
I”.
Ja również panią pozdrawiam, pani Iwono eM.

Piotr Parker

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajny wpis. Zgadzam się z autorem. Taki związek zapewne nie jest żadnym układem, zwyczajnie do tego potrzeba zbyt wielu emocji, uczuć, przywiązania. Po pewnym czasie ludzie się od siebie uzależniają, zwłaszcza w dobrym związku. A dobry związek, wedle mojej skromnej opinii, będzie trwał tyle, ile ludzie będą mieli o czym ze sobą rozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałbym tylko jeszcze jedno: ...ile będą mieli o czym ze sobą rozmawiać i tak długo jak będą chęci i czas do prowadzenia tych rozmów.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. trwam w takim związku od lat i czuję się w nim wolna i szczęśliwa. Oczywiście nikt nie wie o naszych wewnętrznych relacjach, bo wiem, że większość ludzi tego nie rozumie. Mąż zna mnie jak nikt inny, wie, że jestem nerwowa i wybuchowa. Czasami musi mnie ukarać. Ja godzę się no, bo wiem, że robo to z miłości. W naszym małżeństwie nie ma kłótni. Jestem mu posłuszna i to daje mi poczucie bezpieczeństwa. Ania 35.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu nigdzie nie ma czatu odnośnie zwiazkow dd ? gdzie można poprowadzić konwersacje na te tematy ?

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda, że mówisz tylko o hetero, a nie o homo :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobry wpis, zgadzam się :)
    Przy okazji zapraszam na Nasz blog

    OdpowiedzUsuń